- Panowie, mamy ważne zadanie - kulturalnie zagaił Prezydent. Napotkał słodkie spojrzenie Duszesy i poprawił się natychmiast. - Panie i panowie, oczywiście. To nie było łatwe: pamiętać o dwóch rzeczach naraz. Prezydentowi łatwiej przychodziło unikanie stosowania w oficjalnych wypowiedziach wyrażeń powszechnie uznawanych za obelżywe. Pamiętanie o parytetach było trudniejsze, zwłaszcza że Zieloni nie przywykli do kobiet, które w Stronnictwie mają do powiedzenia więcej niż „podano do stołu”. - Musimy się zatroszczyć o to, żeby nasza Unia była znana nie tylko w Królestwie, ale i w obu Cesarstwach - kontynuował. - Nie możemy być miejscem, o którym nikt nie słyszał, a jeśli już, to zna nas z opowieści o tym, jak strzygi ludziom dzieci zamieniają. Nawet jeśli to prawda. - To przecież oczywiste, że o promocję trzeba dbać - słowa Duszesy zabrzmiały lekko karcąco. - W Akademii nigdy nie mieliśmy z tym problemów, przynajmniej dopóki nikt nas z wydatków nie rozliczał.