- Panowie, nasz cel na tę kadencję jest jasny - Prezydent napotkał łagodny wzrok Duszesy i poczuł, jak stado mrówek tańczy mu kankana na plecach. - Ekhm, to znaczy, oczywiście chciałem powiedzieć, Panie i Panowie. A nawet przede wszystkim Panie. Wiceprezydent i Przewodniczący patrzyli na niego wyczekująco. Formalnie rzecz biorąc Duszesa zajmowała najniższe stanowisko z całej czwórki. Łamanie hierarchii mogło zwiastować kłopoty dla któregoś z nich. A nawet dla obu. - Naszym celem jest całkowite wyeliminowanie Pomarańczowych w następnej elekcji - kontynuował Prezydent. - A do tego będzie nam potrzebna twoja drużyna, Miłościwa Pani. Napięcie wyraźnie opadło. - Trzeba komuś podpalić stodołę? - wyraziła uprzejme zainteresowanie Duszesa.