- Dlaczego o mnie nie piszą w ten sposób? - wściekły Wasyl rzucił na stół komiks z wizerunkiem Duszesy na pierwszej stronie. - Baba robi defenestracje w Akademii, a ci to pokazują tak, jakby rozdawała nagrody! - Ta defenestracja ma coś wspólnego z kastracją? - zainteresował się książę Igor. Wiedział, że na rozpoczęcie kolacji na razie nie ma co liczyć. - To twoje zastępcze wykształcenie mnie kiedyś wykończy - król trochę się uspokoił. Na znanym gruncie czuł się pewniej. - Nie, nie ma. Chodziło mi o to, że Duszesa każe ludzi przez okna wyrzucać. Słownik sobie kup i sprawdzaj słowa, których nie rozumiesz. Król wprawdzie sam nie był pewien, czy właściwie użył wyrażenia, które zostało mu w pamięci po jakiejś zagranicznej wyprawie, ale wiedział, że książę na pewno tego nie wie. A słownik wyrazów obcych miał w sypialni. - „Chciałabym, żebyśmy trzymali się faktów - tłumaczy Jaśnie Wielmożna Duszesa” - przeczytał Igor. - „Nikt nikogo przez okno nie wyrzuca. Sami skaczą.”