Sala posiedzeń Rady Unii nie pękała w szwach. Można nawet powiedzieć, że było w niej raczej pustawo. Odkąd Drużyna Duszesy przestała stawiać się na zebraniach w pełnym składzie, wolnych miejsc było więcej niż zajętych. Usunięcie kilku ław tylko trochę poprawiło ten obraz. Prezydent dotychczas nie martwił się tym zbytnio. Teraz jednak miał do odtrąbienia sukces i brakowało mu gwarantowanego aplauzu. Najbardziej tęsknił za widokiem wielkich oczu Amazonki Wojasi, wyrażających bezmyślny zachwyt po każdej wypowiedzi Duszesy lub któregoś z jej kolegów. - Moi państwo, powołany przeze mnie osiem miesięcy temu Zespół Bezpiecznych Traktów zinwentaryzował miejsca, w których dochodzi do potrąceń pospólstwa przez karoce - zaczął. - W ten sposób mamy je wszystkie policzone. - Wszystkie osiem? - życzliwie zainteresował się Wielki Łowczy. - Nie ma to jak praca zespołowa.